Kolejnym wyzwaniem była kanapa z funkcją spania dla niespodziewanych gości. Sama wersalka z popularnego sklepu internetowego kosztowała 1500 zł, ale znalazłam w lombardzie prawie nieużywaną za 500 zł. Miała mechanizm DL, który rozkłada się jednym ruchem, a tapicerka welurowa w kolorze musztardowym dodała charakteru całemu salonowi. Wymieniłam tylko wkład siedziska na nowy z pianki wysokoelastycznej za 150 zł u lokalnego tapicera. Teraz goście śpią wygodnie, a ja mam spokój, że nie wydałam całej wypłaty na jeden mebel.
Oświetlenie to kolejny element, który musiałam przemyśleć. Zamiast jednej lampy sufitowej zamontowałam kinkiety po obu stronach łóżka. Dają ciepłe, rozproszone światło, idealne do wieczornego scrollowania telefonu. Nad lustrem przy biurku postawiłam lampkę z regulacją barwy. Jasne, chłodne światło rano pomaga mi się obudzić, a wieczorem przełączam na ciepłe. W sypialni unikam ostrych reflektorów. Wolę, żeby światło padało na ścianę, a nie prosto w oczy. Jeśli masz mały pokój, wybierz kinkiety z kloszem skierowanym do góry. Optycznie podnoszą sufit.
W salonie często stoi stół, a pod nim dywan. Tu ważny jest rozmiar. Dywan powinien być na tyle duży, żeby krzesła nie zahaczały o jego brzegi przy odsuwaniu. Minimalny zapas to 60 cm z każdej strony stołu. Jeśli często jecie przy stole, wybierz dywan z gładką powierzchnią. Wzory mogą się błyskawicznie zabrudzić w okolicy nóg. U mnie sprawdza się dywan w odcieniu szaro-beżowym - maskuje plamy, a przy tym pasuje do większości aranżacji. Do czyszczenia używam odkurzacza z turboszczotką i raz w miesiącu piorę go szamponem do dywanów. Unikam domowych metod z sodą - może odbarwić włókna.
Kolejnym wyzwaniem okazał się materac. Długo szukałam czegoś, co nie będzie za miękkie i nie zrobi się z czasem wklęsłe. Wybrałam materac piankowy o gęstości 35 kg na metr sześcienny. Leży na stelazu listwowym z regulacją twardości w trzech strefach. Listwy są elastyczne, co poprawia wentylację. Pianka nie zbiera wilgoci jak stary, sprężynowy model. Uwielbiam moment, gdy kładę się wieczorem i czuję, jak materac dopasowuje się do ramion. Ważne, żeby nie był zbyt wysoki, bo w połączeniu z pojemnikiem na pościel podnosi linię spania. Ja mam 18 cm i to wystarcza. Na początek radzę sprawdzić, czy stelaz listwowy nie ma zbyt dużych odstępów między listwami.
Oświetlenie często bywa drogie, ale nie musi. Lampę stojącą zrobiłam z drewnianego kija od szczotki i klosza z papieru ryżowego za 15 zł. Girlandy LED za 20 zł z allegro rozwieszone na ścianie tworzą nastrojowy klimat. W sypialni zamiast kinkietu kupiłam na pchlim targu starą lampę naftową za 10 zł, do której wkręciłam żarówkę LED. To rozwiązanie nie tylko tanie, ale też unikalne – nikt nie ma takiej samej dekoracji.
Faktura dywanu ma znaczenie. Gładkie dywany są łatwe w czyszczeniu, ale śliskie. Jeśli masz małe dzieci, wybierz model z pętelkami - są bezpieczniejsze przy bieganiu. Ja postawiłam na dywan z pętelkami o różnej wysokości, co daje efekt 3D. Świetnie maskuje odciski mebli. Uważaj tylko, żeby pętelki nie były zbyt luźne - mogą się wyciągać. Lepiej sprawdzić certyfikat OEKO-TEX, który gwarantuje brak szkodliwych substancji. W sypialni dywan może być puszysty, ale w salonie lepiej postawić na funkcjonalność. Pamiętaj, że dywan to inwestycja na lata. Lepiej dołożyć do lepszego materiału, niż co roku kupować nowy.
Z kanapa z funkcja spania wiąże się trudna historia. Kiedyś miałam starą wersalkę z zapadającym się siedziskiem. Goście narzekali na sprężyny wbijające się w plecy. Gdy zmieniłam mieszkanie, postawiłam na nową kanapę z funkcją spania z mechanizmem DL. Rozkłada się jednym ruchem, bez zdejmowania poduszek. Tapicerka welurowa w kolorze butelkowej zieleni świetnie maskuje kurz i nie mechaci się po latach. Szerokość 140 cm pozwala spać dwóm osobom, a na co dzień służy jako siedzisko do czytania. Pod siedziskiem jest schowek na pościel gościnną. To rozwiązanie uratowało mój mały metraż.
Ostatnia rada. Nie kupuj dywanu bez dotknięcia go w sklepie. Sprawdź, czy nie elektryzuje się przy pocieraniu. Niektóre tanie materiały przyciągają kurz jak magnes. U mnie sprawdza się dywan z wiskozy - jest miły w dotyku, ale wymaga profesjonalnego czyszczenia. Do codziennego użytku lepszy będzie polipropylen. Pamiętaj o rozmiarze. Zanim zmierzysz salon, narysuj go na kartce z uwzględnieniem mebli. Dywan powinien być na tyle duży, żeby przednie nogi sofy i foteli na nim stały. To optycznie scala wnętrze. W przeciwnym razie dywan będzie wyglądał jak wyizolowana wysepka.
Często popełnianym błędem jest kupno dywanu tylko pod kolor ścian. Lepiej dopasować go do mebli i podłogi. Jeśli masz drewnianą podłogę, dywan w odcieniu beżu lub ecru ją rozjaśni. Do podłogi w kolorze dębu wybierz dywan w chłodnych tonacjach, na przykład grafit. Unikaj czerwieni - wizualnie zmniejsza pokój. U mnie salon ma 20 m², więc postawiłam na jeden duży dywan 200x300 cm, który łączy strefę wypoczynkową z jadalnianą. To lepsze niż kilka małych dywaników, które optycznie dzielą przestrzeń. Jeśli jednak wolisz dywaniki, upewnij się, że są w tym samym odcieniu.